Nowy Dominar 400, 2020r

Nowy Dominar, to nie kolejna dostępna wersja, jak do tej pory myślałem. Nie, to jest poprostu następca dotychczasowego modelu, taki prawdziwy lifting, nie jak zmiana w postaci nowych wersji kolorystycznych między modelami 2018 i 19.

Cena to jak już zainteresowani pewnie wiedzą 18999zł, zamawiając w preorderze zyskujecie tysiaka, lub wykupujecie model 2019 w wyprzedaży, w bardzo przyzwoitej cenie.

Dotychczasowy model nie będzie już produkowany, i uprzedzając pytania, nie nie świadczy to o tym, że zaraz zabraknie części do pierwszego modelu. Tak naprawdę mamy przecież tą samą platformę na której budowane jest już kilka motocykli. Dół silnika pozostaje bez zmian, nie wiem czy są różnice w wałach korbowych, trzeba by zerknąć na katalog części, wiadomo na pewno że jest nowa głowica, na dwóch wałkach rozrządu, i co ciekawe nadal z trzema świecami. To rozwiewa moje przypuszczenia co do zastosowania tej samej jednostki która pracuje w Duke 390. Nadal góra silnika, zapłon i mapa ecu różnią się od Husquarny i KTMa. Logiczne,niby fabryka ta sama, ale to będą bezpośredni konkurenci w Europie, to nie wag że po ze nadwoziem wszystko robią na jedno kopyto, warto nadmienić że do europy od 2020 Bajaj chce zdecydowanie szerzej wejść ze swoim asortymentem.

Jest różnica w mocy między austryjacką 390tką, 44KM w porównaniu do 40KM Dominara, ponownie, jak rozumiem, priorytetem w hindusie ma być ekonomiczność jazdy, nie osiągi 

Moc jest uzyskiwana przy 8650 obrotach, moment 35Nm, więc bez zmian, ale wyżej uzyskiwany bo przy 7tys obr. I to jest pierwsza naprawdę zauważalna zmiana podczas jazdy. Na dotychczasowym modelu, przy ostrym przyśpieszaniu, momentalnie dochodziło się do odcinki. Niby nic, kwestia przyzwyczajenia, ale przynajmniej w moim odczuciu, wydawało się że motocykl ma więcej mocy, chce kręcić dalej, ale jest sztucznie blokowany. Oczywiście to nie kwestia blokad, a ogranicznenie dla silnika z jednym wałkiem rozrządu. Teraz jest oddzielny wałek dla zaworów ssących, oddzielny dla wydechowych. Do rozrządu desmodromicznego jeszcze daleko, ale postęp jest i tą wyższą moc zdecydowanie czuć. Może przykład prymitywny, ale na gumę bez proszenia idzie z gazu.

Pracuje jakby tak gładziej, i jest zapas do odcinki, więc zapowiada się dobrze, zobaczymy przy jak będzie po dłuższych testach. 

Dalsze zmiany, to zawieszenie upside down. Co to zmienia, zobaczymy po dłuższym testowaniu, podobnie czy zmienili coś w charakterystyce pracy amortyzatora z tyłu. Wydech, z wyglądu kwestia gustu, natomiast po odpaleniu słychać przyjemniejszy niż dotychczas basowy pomruk. Jeśli ktoś liczy że na wyższych obrotach będzie się darł jak zły, to nic z tych rzeczy, normy euro trzymają go w ryzach.

Ostatnia ze zmian, czyli zestaw wskaźników. Dodali kilka bajerów, nowe kontrolki, komputer spalania, i oczywiście tak pożądany wskaźnik biegów. umieszczony w nieszczególnie trafionym miejscu, bo charakterystycznym garbie na zbiorniku, Lepiej wyglądałby i pracował w zasięgu wzroku, na wyświetlaczu głównym. 

No i tak po krótce to tyle jeśli chodzi o nowego Dominara, choć nie koniec nowości w firmie bajaj. Póki co niewiele mogę powiedzieć, bo tak naprawdę sam niewiele wiem. Na pewno szykuje się poszerzenie gamy pojazdów. Ma być coś ze 125, ale tak bardzo na bogato, no i oczywiście coś więcej w klasie 400. Wystarczy spojrzeć na siostrzaną markę z Austrii, przedstawiciele Bajaj już o tym mówili, nie sprecyzowali jedynie daty produkcji, nie mniej na pewno będzie to model adekwatny do 390 Adventure KTM-a, ale jak na Indyjską markę przystało w wersji bardziej budżetowej. Pożyjemy, zobaczymy, fajnie że się rozwijają dostarczając dobre motocykle, które są w zasięgu zwykłego Kowalskiego. 

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments