Romet seria ADV, prawie jak BMW GS

To porównanie do serii GS pamiętajcie że jest bardzo z przymrożeniem oka, choć np ADV250 ma swego rodzaju połączenie z bawarską marką, przez fabrykę i oczywiście tendencję chińczyków do kopiowania zachodu, bo pokrewieństwa wizualne są łatwo zauważalne 😉
Co by nie było, uważam że jest to fajna próba stworzenia konkretnej serii pojazdów. Do tej pory importerzy podobni do Rometa brali to, co w chinach było,co mogłoby się dobrze sprzedać, z dobrą ceną zakupu, w miarę atrakcyjne wizualnie, ale często mam wrażenie totalnie przypadkowe. Seria ADV trochę odstaje od tego trendu. ADV125/150 do ładnych nie należy, stosunkowo tani, ale jedyny taki w swojej klasie, niepowtarzalny, a tu Romet odważył się wprowadzić go do oferty, i proszę, strzał w dychę. 175 mniej przeprawowy, bardziej w stylu enduro, z trochę większą ilością mocy. Nadal uniwersalny, pozwala zjechać z utwardzonych dróg, ale nadal nie tracąc podstawowych zalet lekkiej,o małej pojemności miejskiej maszyny.
ADV250 idealnie wpisujący się, a nawet wyprzedzający modę, bo przynajmniej w Polsce to pierwszy taki pełnoprawny adventure bike o małej pojemności. Bardzo dobrze wyposażony, dużo tańszy od potencjalnych konkurentów, a naprawdę dobrze wykonany. To pierwszy motocykl serii ADV Rometa który posiadałem na własność, pierwszy motocykl z w pełni chińskim silnikiem, który znalazł sobie miejsce w wielu maszynach, niejednokrotnie takich drogich, i nie tylko chińskich.
Młodszy brat 250tki, ADV125 Fi Pro, coś dla osób, które szukały nowocześnie wyglądającej maszyny, nie tak siermiężnej w budowie jak klasyczny ADV125. Generalnie na dzień debiutu jedyny godny konkurent dla leciwych Varadero, z tym że bardziej wymagającym zabraknie tych kilka kucyków mocy. Z drugiej strony, przy motocyklach na kat. B prawka, zawsze mocy będzie brakowało 😉

ADV400. Niewiele mocniejszy od 250tki. Prawdę mówiąc jak go pierwszy raz dostałem w ręce, nie wiedziałem po co on się pojawił w gamie pojazdów marki Romet, a i tak trafił w moje posiadanie, stał się moim prywatnym pojazdem, którym zdaje się, narobiłem najwięcej kilometrów ( jeśli chodzi o moje Romety ), co tu dużo mówić, przypasował. Trochę mocniejszy od ADV, lepiej radził sobie na asfalcie,a nieporównywalnie lepiej w terenie. Może nie wyglądał tak efektownie, technicznie starszy, bo skopiowany z Hondy z lat 70′, ale przekonywał do siebie innymi zaletami,.jak prostota konstrukcji, przekładająca się na ewentualnie proste naprawy, łatwą dostępność części, tanią eksploatację, i finalnie fajnie dobrane podzespoły, nadwozie i zawieszenie. Mankament… za wysoki dla osób poniżej 180cm wzrostu.

Ostatnim z serii miał być RX4 od Zongshena, tak więc większy brat ADV250 ( RX3 ) Pojazd którego najbardziej mi żal. Chińczycy co prawda za bardzo poszaleli z wzorowaniem się na bawarskich maszynach, nie mniej maszyna z fajnym dwu cylindrowym silnikiem, mimo wszystko bardzo atrakcyjnym wyglądem, i przypuszczam mógł być w dobrej cenie. Maszyna która mogła na luzie konkurować z Benelli TRK.

Niestety seria zakończyła się. W salonach dostać można już tylko klasyczne ADV125. Modele 175, 250, 400 to pojemności idealne nie tylko dla początkujących, czego najlepszym przykładem jest ADV400. Niestety sprzedać takie pojemności w Polsce to bardzo ciężka sprawa. Zwłaszcza teraz, Z175 musiał by wychodzić nie tylko na wtrysku, to nie problem, ale i z ABSem, przez co cena, domyślam się, była by powalająca. Obstawiam, że niewiele już zmieni się w tej kwestii, z adwenczerowych motocykli w Romecie najszybciej ujrzymy twór od Bajaj-a, bo małe pojemności tej marki zdecydowanie lepiej przyjęły się na naszym rynku.

Króko podsumowując, gratulacje za pomysł, i przede wszystkim odwagę Rometa, by spróbować wprowadzić na rynek motocykle, jak na europejskie warunki, tak nietypowe, teoretycznie trudne w sprzedaży, ale dzięki temu niepowtarzalne. Oby więcej takich pomysłów !

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments